Felieton polityczny: Wolność

17:40

8 września 2017

Krzysztof Chmielnik

Publicysta

 

(Visited 918 times, 1 visits today)

Wolność ma dwie strony medalu. Wolność od nakazów i wolność do działania. Jak w tym kontekście wygląda wolność „Róbta co chceta”. Wolność do działania za wyjątkiem dłubania w nosie, wymaga posiadania dóbr. Dobrami tymi są materiały, narzędzia i … umiejętności. Bowiem aby coś zrobić potrzebna jest każda z tych rzeczy, a umiejętności przede wszystkim. Dobra te można zdobyć na kilka sposobów. Poprzez wysiłek własny, zakup lub rabunek. Młotek można zrobić samemu, można kupić albo ukraść. Aby zrobić trzeba mieć umiejętność, aby kupić trzeba mieć pieniądze, aby ukraść trzeba mieć spryt, albo siłę. Aby mieć pieniądze trzeba pracować, albo kraść. Ale praca i spryt wymagają umiejętności. Umiejętność to wysiłek. Siła zatem jest najprostszą metodą nabywania dóbr.

Lecz w pojedynkę to dosyć ryzykowne. Lepiej się zorganizować, albo przystąpić do jakiejś istniejącej organizacji. A jeszcze lepiej używać siły tłumu. W kupie bowiem jak wiadomo siła. Kupa dobrze zorganizowana może tak zorganizować sobie życie, że nie należący do kupy, będą ze strachu przed nią dawać jej co tylko zechce. To idealne rozwiązanie. Nie musisz ani kupować, ani wytwarzać, wystarczy postraszyć tych, którzy kupili lub zrobili. W demokracji nazywa się to socjal.

System socjalnego rozdawnictwa nie obejmuje wiedzy. Nie można wiedzy dostać w ramach socjalu. Wiedzę, trzeba wytworzyć w sobie ciężką pracą. Samemu, albo za pomocą innych. Jednak skoro można żyć z socjalu, to po co się męczyć aby zdobywać wiedzę. System społeczny w którym rozdaje się socjal nie wytwarza chęci dążenia do zdobywania wiedzy. W efekcie ilość uczących się i wytwarzających dobra maleje. Maleje ilość tego co można rozdać i socjal w końcu znika. Nieuki i nieroby umierają z głodu, albo wywołują rewolucję, aby rabować. Tak to pięknie opisał Marks w Manifeście Komunistycznym. Tyle tylko, że trzeba to zrozumieć.

Wolność do działania, to akceptacja ograniczeń wolności. Ograniczeń występujących w procesie edukacji i pracy. To ograniczenie wolności, dzięki zdobytej wiedzy i dobrom materialnym uzyskanym poprzez pracę, daje możliwość działania. Wolność korzystająca z umiejętności, wiedzy i pieniędzy, wynika wprost z wcześniejszego ograniczenia wolności. Jak to się mówi: przez ciernie ku gwiazdom. Per aspera ad astra.

Jeżeli wolność „róbta co chceta”, postuluje obniżanie edukacyjnych standardów, rozdawnictwo matur i dyplomów wyższych uczelni bez egzekwowania wiedzy, to mamy do czynienia z edukacyjnym socjalem, w którym ludzie zamiast wiedzy i umiejętności otrzymują nic nie warty certyfikat. Kultura taplania się w błocie w rytmie rock&rolla głosząca, że jest się wolnym od nakazów i obowiązków, produkuje pozbawiony umiejętności praktycznych radosny, ale roszczeniowy tłum, który za kilka lat skazany będzie na socjal.

Uważnie czytając Marsa łatwo dostrzec, że ideologia „róbta co chceta”, może w efekcie prowadzić do rozdawania socjalu. Zorganizowane oczekiwanie socjalu prowadzi do rewolucji komunistycznej. A ta zaś do totalnego zniewolenia większości przez komunistyczne elity. Myśli te dedykuję młodzieży, która powinna jak najszybciej zapomnieć o wakacyjnym „róbta co chceta”.

(Visited 918 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz