Felieton polityczny: Stereotypy

08:00

19 maja 2017

Krzysztof Chmielnik

Publicysta

 

(Visited 37 times, 1 visits today)

Chińczycy postanowili. Tak zaczęty tekst nosi w sobie cechy ruszającej niepowstrzymanie lawiny zdarzeń. Najpierw powoli jak żółw ociężale, chce się powtórzyć za wieszczem Tuwimem. Bo jak Chińczycy postanowili, to zrobią co postanowili. Dzisiejsze Chiny to największa światowa potęga, która decyduje o gospodarce USA i Niemiec. Cechą chińskiej potęgi jest spokój, konsekwencja i brak wszelkiego politycznego popisywania się wielkością.

Chińczycy mają też długa pamięć. Pamiętają krzywdy im wyrządzone przez Brytyjczyków, Francuzów, Niemców, Amerykanów. Pamiętają też zasługi Polaków. Bo tak się składa, że Polacy dobrze się zapisali w historii Chin. Historyczne resentymenty nie są chińskim gospodarczym paliwem, ale w polityce się liczą.

Premier Beata Szydło rozmawiała w chińską władzą o Nowym Jedwabnym Szlaku, którego zachodnim końcem ma być Łódź. Tak sobie w Pekinie wymyślono, i już. Wypada się zgodzić i nie grymasić. Tym bardziej, że na tym gospodarczym szlaku będzie Rosja. Rosja to dla Chin, coraz mniejszy pikuś. Rosja zatem zrobi to co zechcą Chiny. Tym bardziej, że Rosja nie ma dużego wyboru. Dla Chińczyków nie jest imperium zła, tylko państwem na szlaku. Na szlaku do Europy.

W polityce globalnej mamy dwa typy imperiów. Lądowe i morskie. Chiny wybrały wersję imperium lądowego. Połączone z lądowym postimperium, Rosją, tworzą globalną siłę, która na najbliższe dziesięciolecia zdominuje światowy porządek. Ostrzem tej globalnej siły będzie Polska.

Te dosyć oczywiste prognozy, nakazują widzieć nasz kraj nie w konwencji ciepłej wody w kranie, ale na pozycji bardziej ambitnego podmiotu politycznego. Podmiotu mającego bardzo silnego partnera.

Powyższe rozważania przywołują romantyczną przepowiednię o chińskich koniach pijących wodę z Wisły. Poezja poezją, ale wizja Chińczyków nad Wisłą wydaje się realna. I może bliższa w czasie niż się nam zdaje. A skoro tak, to warto zapytać co z Rosją. I tu wchodzimy w sferę science-fiction, czyli gdybania. A skoro tak, to można dalej już bez intelektualnej napinki.

Gadanie o rosyjskiej agresji, ruskich trollach, ziejącym nienawiścią do Polski Putinie, to niemiecka propaganda. Część informacyjnej wojny, mającej na celu utrzymanie pruskiego kolonialnego porządku w naszym kraju. Oni tam za Odrą wiedzą, że Chińczycy w Polsce, zagrażają niemieckim interesom. Wiedzą, bo dług największego niemieckiego banku Deutsche Bank, właśnie niedawno wykupili Chińczycy. A dług jest większy od wartości bankowych aktywów, więc rząd w Berlinie Chinom nie podskoczy. Dlatego szczuje nas na Rosję i organizuje nam opozycję totalną. My zaś nie powinniśmy zanadto wystawiać nosa za Bug. Skromnie: Wilno, Mińsk, Lwów. I starczy.

(Visited 37 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz