Felieton polityczny: Śmieciowe nieporozumienie

08:00

5 maja 2017

Krzysztof Chmielnik

Publicysta

 

(Visited 50 times, 1 visits today)

Było to bardzo dawno temu, kiedy moja córka Joanna miał 6 lat. W tym wieku intelektualny pożytek z dzieci jest największy. Ich nieskażone edukacją umysły są już dostatecznie rozwinięte i rozumują na tyle sprawnie, że warto z uwagą słuchać tego co mówią. Wtedy to właśnie Joasia zapytała mnie, dlaczego mówi się „odchudzać” na odchudzanie, a nie „odgrubiać”. Przecież „odchudzanie” skonstruowane podobnie jak „oddawanie”, należy rozumieć jako pozbywanie się chudości. Czujnie przyznałem dziecku rację. Z dwóch powodów. Po pierwsze dla zachęty, po drugie dlatego, że to logiczne.

Słowa, co oczywiste, zgodnie z biblijną zasadą, że „na początku było słowo”, mają poza treścią, także moc sprawczą. Można się tu powołać na Arystotelesa, utrzymującego, że idea rzeczy zawarta jest w słowie. Trzeba też za Ajdukiewiczem uznać, że „każdy problem istnieje wewnątrz określonego słownika”. Co to znaczy? Znaczy tyle, że słowa swoimi kontekstami tworzą nieuświadomioną zamkniętą przestrzeń myślową. Mądrze mówi się o paradygmatach, czyli zasadach fundamentalnych, z których słowa danego słownika wywiedziono.

Z tego właśnie powodu, wiele autonomicznych dziedzin nauki posługuje się własnymi słownikami, czyli słowami rozumianymi w specyficzny dla danej dziedziny sposób. I tak na przykład, słowo „pamięć” jest inaczej rozumiane przez: historyka, psychologa, antropologa, genetyka, materiałoznawcę, informatyka.

I dlatego, rozwiązując jakiś konkretny problem, warto analizować słowa w jakim został opisany. Bowiem często w opisie, zawarte są logiczne założenia, uniemożliwiające rozwiązanie. Jak słusznie zauważyło moje dziecko, odchudzanie z logicznego punktu widzenia prowadzi do tycia. W praktyce, tą oczywistość potwierdza efekt jojo.

Wyposażeni w powyższą wiedzę dostrzeżemy, że nie można rozwiązać problemu pozbywania się śmieci metodą recyclingu. Ponieważ śmieci, to rzeczy generalnie niepotrzebne i bez wartości. Tymczasem recycling, to proces przywracania wartości. Wynika to z sufiksu „re”, zawartego w takich słowach jak: „restaurowanie”, „renesans”, „rewitalizacja”, „reforma”, które kryją w sobie ideę przywracania lub nadawania nowej wartości.

Tym samym, aby rozwiązać problem śmieci poprzez recycling, należy nazwać je surowcami wtórnymi. Pojęciem znanym z czasów PRL-u. Surowce wtórne są bowiem, w słowniku recyclingowym, surowcami, którym można przywrócić wartość. Ale tu mamy dylemat. Bowiem za odzyskiwanie, czyli selekcję szmat, metali, plastiku, szkła, drewna …, należy tym, którzy to robią, zapłacić.

Tymczasem, dzięki sformułowaniu „selekcja śmieci” władza robi z obywateli frajerów, którzy za friko dają zarobić recyclingowej mafii. A nic z tego nie rozumiejący samorządowcy jojczą i miotają się jałowo pomiędzy śmieciami a recyclingiem, a my obywatele za to nierozumienie słownikowej sprzeczności płacimy żywą gotówką.

(Visited 50 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz