Felieton polityczny: Matura

08:00

12 maja 2017

Krzysztof Chmielnik

Publicysta

 

(Visited 50 times, 1 visits today)

Pewien idiota oskarża rząd polski o bolszewickie metody. To nie jeden idiota, który tak uważa, skoro w kwestii obrony Polski przed bolszewizmem odbywają się marsze wolności. Mnie te marsze przypominają rok 1986 kiedy PZPR zwoziła autobusami do miast wojewódzkich na wiece poparcia partii, ludzi z prowincji, aby propagandziści mogli zrobić telewizyjne relacje pokazujące tłumy. Pamiętam taki wiec w Zielonej Górze, na którym było jakieś 500 osób, ale w telewizji wyglądali na znacznie więcej.

Nawet niezbyt mądrzy ludzie wiedzą, że bolszewicy akceptowali jedynie marsze poparcia dla nich samych. Mądrzejsi natomiast wiedzą, że nie można o wolności poważnie, bo to pojęcie ma cechy propagandowej maczugi, którą wali się po głowach politycznych przeciwników w imię walki o przywileje. I dlatego wszelkie publiczne debaty o wolności należy traktować z prokuratorską podejrzliwością, że chodzi o robienie nam wody z mózgu.

Racjonalnie da się jedynie rozmawiać o konkretnych prawach i to jedynie w kontekście konkretnych przepisów i sytuacji. Tu zaś opozycyjni celebryci, mający nieskażone inteligencją tak zwane „parcie na szkło”, wznoszą się mentalnie jedynie na poziom wielkich kwantyfikatorów, czyli używają słów wytrychów „wszystko”, albo „cała”. W tej logice wszystko jest atakiem na wolność i cała wolność jest zagrożona.

Tymczasem w cieniu sporów o wolność przez duże „W”, trwa matura. Dla wielu młodych ludzi to ważna życiowa sprawa, od której zależy ich dalsze dorosłe życie. Śmiało można powiedzieć, że dla tych młodych Polaków wolność skurczyła się do kilkudziesięciu procentów na jakie oceni ich jakiś anonimowy inkwizytor, który wyda wyrok, od którego praktycznie nie ma odwołania. I nikt z demonstrujących w Warszawie i debatujących o bolszewickich metodach rządu, nie dostrzega w tym procederze łamania nie tylko podstawowych praw ludzkich, ale rytuału łamania charakterów obywateli, czołganych jak rekruci, na progu wejścia w świat dorosłych.

Na tle głośnych marszów wolności i cichej maturalnej inkwizycji, w pewnym liceum, kilkoro maturzystów nie dopuszczono do pisania egzaminu maturalnego. Powodem było zagubienie jakiś dokumentów przez szkołę albo kuratorium. Młodzi się do egzaminu przygotowali, mieli jakieś życiowe plany, a tymczasem biurokratyczna hydra podniosła głowę i pokazała kto tu rządzi.

Kiedy więc myślę o wolności, to myślę o takich właśnie przypadkach. Przypadkach, w których jedna z wielu panoszących się w Polsce korporacji, wszechwładna w obrębie przyznanych sobie praw i kastowej samorządności, łamie wszelkie normy, wśród których normy przyzwoitości są na samym dnie. A przypadek maturzystów pozbawionych przez biurokrację edukacyjną prawa do zdawania matury, jest dla mnie przejawem stanu bezprawia, który w Polsce dawno przekroczył poziomy alarmowe.

Ta wielka osobista katastrofa, tych młodych Polaków, uzmysławia mi poza wszystkim, że edukacyjno-nauczycielska korporacja, to kolejna grupa interesu niszcząca Polskę i Polaków.

(Visited 50 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz