Felieton polityczny: Francuskość, nienormalność?

08:00

28 kwietnia 2017

Krzysztof Chmielnik

Publicysta

 

(Visited 63 times, 1 visits today)

Lubię być na przekór. Ostatnio najwięcej radości sprawia mi bycie na przekór krzewionemu przez edukację i media kompleksowi bycia gorszym, bo Polakiem. Ten kompleks najbardziej w Polsce reprezentuje tak zwana opozycja i jej wyborcy. To smutne, że są w naszym kraju Polacy, którzy witają niczym zbawcę na kolejowym dworcu kogoś dla kogo „Polska to nienormalność”, w znaczeniu „gorsza”. Ale nie będzie o tym Panu, ale o wyborach we Francji, w kontekście owej nienormalności.

Założę się, że większość komentujących nie zna systemu politycznego Francji i uznaje ten kiedyś zacny kraj, za wzór do naśladowania i standard demokracji. Tym bardziej, warto co nieco poczytać o tym, jak się w kraju Monteskiusza, tego od trójpodziału władzy, stanowi się prawo i jak mikra jest rola parlamentu w jego uchwalaniu. Prawo we Francji ustanawia bowiem prezydent, by potem w zgodzie z nim rządzić Francuzami. Z tego też powodu można spokojnie uznać, że władza francuskiego prezydenta, ma charakter zbliżony do władzy sowieckiego genseka.

Mam zatem prawo wybory prezydenckie we Francji traktować tak samo jak te, które miały miejsce niegdyś w PRL-u. Nie dziwi mnie więc, że zindoktrynowane francuskie społeczeństwo gremialnie uczestniczy w wyborczej maskaradzie, wierząc, że pupilek Rothschildów i bankster, reprezentuje naród, a nie stary, skorumpowany układ.

Dodam przy okazji, że niezbyt uważni obserwatorzy, zapewne nie zauważyli, że we Francji głosy w wyborach liczy ministerstwo spraw wewnętrznych, czyli francuskie służby specjalne. I jak znam się na demokracji, to liczą tak, aby wyniki były takie jakie potrzeba. Zresztą jaki wynik jest pożądany zaprezentował dosyć szczerze kandydat Macron, który ledwie po ogłoszeniu wstępnych wyników, przemawiał jak prezydent podczas inauguracji. Pewny swego i tych, którzy go na użytek francuskiej demokracji z medialnej paki ulepili.

Słuchałem nudnego jak flaki z olejem przemówienia i miałem skojarzenia z niemiłymi typami z filmu Matrix, którzy się klonowali odziani w przyciasne garniturki i granatowe krawaciki. I tylko jedno w tym przemówieniu dukanym z kartki, przykuło moją uwagę. Chodzi o najważniejszy cel najbliższej prezydentury we Francji jaki postawił przed sobą i Francuzami przyszły niewątpliwie prezydent. Jest nim, słuchajcie, słuchajcie, walka patriotów z nacjonalistami.

Francji bowiem, wg przedstawiciela francuskiej finansjery, najbardziej zagrażają niektórzy źli Francuzi. Nie muzułmanie z bombami i kałachami, masakrujący ludzi ciężarówkami, ale nacjonaliści. I jak zrozumiałem, przyszły prezydent do patriotów zalicza wielkiego muftiego Paryża i licznych imamów namawiających w meczetach francuskich patriotów wyznania islamskiego do oczyszczenia Francji z francuskich nacjonalistów.

W tym kontekście cieszy mnie niezmiernie, że Polska to nienormalność, a nasz prezydent nie potrzebuje kartki, aby parę zdań rodakom powiedzieć. Cieszę się też, że nasz rząd zamiast jak francuski zwalczać nacjonalistów, naprawia państwo, rozwija gospodarkę i zwalcza korupcję.

(Visited 63 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz