Felieton polityczny: Elżbietanki

17:40

26 stycznia 2018

Krzysztof Chmielnik

Publicysta

 

(Visited 744 times, 1 visits today)

Polska służba zdrowia przoduje w Europie. Jednak nie w osiągnięciach medycznych, ale w największej na kontynencie korupcji. Ponad 90% badanych Polaków twierdzi, że dawali łapówki pracownikom służby zdrowia. Zanim dokonam oceny tej kasty, trochę historii. Także Zielonej Góry.

Elżbietanki to nazwa budynku, w którym od zawsze świadczono usługi medyczne. Nazwę budynkowi dały siostry Elżbietanki, których wspólnota powstała w Nysie w 1842 roku. Siostry kontynuowały długą katolicką tradycję opieki nad chorymi. Za patronkę wzięły sobie św. Elżbietę Węgierską. Urodzoną w XIII w. księżniczkę, która po śmierci męża w ufundowanym przez siebie szpitalu, ubrana we franciszkański habit opiekowała się chorymi, piorąc, sprzątając i usługując.

Do Zielonej Góry siostry przyjechały z Nysy w 1882. Pierwszą ich siedzibą był budynek zbudowany w 1885 roku jako dom zakonny. Stoi do dzisiaj na Placu Powstańców Wielkopolskich. To najniższa część kompleksu składającego się z trzech budynków. Środkowy zbudowano w roku 1908. Znajdowała się w nim kaplica, dom starców i hospicjum. W 1927 zbudowano trzecią część, najbliższą ulicy Wojska Polskiego. Mieścił się w niej nowocześnie wyposażony szpital, a w nim pierwsza w mieście elektryczna winda. Szpital powstał w wyniku konsekwentnej działalności sióstr, finansowo wspieranych przez zielonogórzan, ale także z kredytu bankowego.

Pierwszy raz szpital ograbiła Armia Czerwona, która 14 lutego 1945 przejęła szpital na własne potrzeby, a po kilku tygodniach wywiozła z niego wszystko bliżej frontu. Nowy szpital polowy, jaki tu powstał musiał zdobyć na nowo łóżka, materace, wyposażenie. Z frontu napływało tak dużo rannych, że nawet kaplicę i kuchnię siostry oddać musiały na ich potrzeby. 16 kwietnia tego roku wojska radzieckie wraz z rannymi opuściły szpital, zostawiając go w opłakanym stanie. Siedem tygodni sprzątano i naprawiano wszystko. Całe urządzenie kanalizacyjne było zniszczone. Szpital przejęły władze polskie i znowu trzeba było szpital wyposażyć. 1 czerwca przywieziono pierwszych chorych. 2 lipca wojska radzieckie ponownie zajęły szpital. A 13 listopada Rosjanie się wyprowadzili i zabrali ze sobą urządzenia i wyposażenie sali operacyjnej. 28 listopada na 60 konnych wozach wywieziono resztę. Szpital kolejny raz kompletnie zdewastowano.

16 lipca 1946 roku ponownie oddano do dyspozycji chorych parter i pierwsze piętro. Na prośbę sióstr władze zgodziły się na zaangażowanie lekarza. Urząd dyrektora szpitala objął chirurg dr Albin Bandurski. W 1947 roku zakończono remont pozostałych dwóch pięter.

Przytaczam tę historię, aby zderzyć ją z aktualnym stanem służby zdrowia, wielotysięcznymi wynagrodzeniami lekarzy, absurdalnymi roszczeniami rezydentów, kształconych przecież za społeczne pieniądze, którym kompletnie obce jest pojęcie „służby”.

Przytaczam też jako pretekst do zrewidowania idei rozwiązywania problemów lecznictwa nie przez jakość pracy, ale przez coraz większe pieniądze. Jak pokazuje historia zgromadzenia zakonne mogą prowadzić placówki medyczne kompetentnie i z dużym zaangażowaniem. Wystarczy tylko im pozwolić. A założę się, że będą to wzorcowe placówki służby zdrowia.

(Visited 744 times, 1 visits today)

3 myśli na temat “Felieton polityczny: Elżbietanki”

  1. służby to były w komunie i tylko w demoludach, jak chcesz mieć służbę, to ją sobie zafunduj – trochę drożej niż składką najniższą w europie. a za społeczne pieniądze kształceni są wszyscy w tym kraju w podstawówkach, szkołach średnich i na studiach stacjonarnych i jakoś nie słychać nawoływań, że nie wolno tym wszystkim protestować lub wyjeżdzać do UK

  2. Każdy za pracę powinien otrzymywać wynagrodzenie. Pani redaktor, rozumiem że rezydenci dali się we znaki partii jedynie słusznej ale proszę o odrobinę uczciwości. Rezydent w praktyce zastępuje lekarza w podstawowych czynnościach. Pracuje w odróżnieniu od Pani więcej niż 40 godzin tygodniowo. W związku z tym powinien zarabiać więcej niż 2.500 zł brutto.

  3. Tusk obiecał, że będą leczyli dobrze zarabiający lekarze. Obietnicy nie dotrzymał, a jednak wtedy lekarze rezydenci nie strajkowali. Teraz dostali podwyżki i strajkują. Domagają się rzeczy niemożliwych. Zwiększenia wydatków na opiekę zdrowotną z 4,5% PKB do 7,0%. Na pytanie skąd odpowiada mecenas Synowiec (Nowoczesna), że z wydatków na obronę. Wydatki na obronę to obecnie 2,0% PKB, a w przyszłości 2,5% PKB. Czyli lekarze rezydenci i partia Nowoczesna postulują de facto całkowitą likwidację polskiej armii, a jak powiedział Napoleon Bonaparte: „Naród, który nie chce karmić swojej armii, będzie karmić cudzą”.

Dodaj komentarz