Felieton polityczny: Cielęta i krowy

08:00

21 kwietnia 2017

Krzysztof Chmielnik

Publicysta

 

(Visited 65 times, 1 visits today)

„Wy macie zasady, a my mamy pieniądze”. Zdanie to wymierzone w Polskę, jednych Polaków oburzyło, a innym czknęło się przestrogą o niepodskakiwaniu i złotą ludową myślą o pokornym cielęciu, które dwie matki ssie. W tle demokracja, wartości i rzecz jasna Europa.

Szanowni słuchacze, chciałbym z Wami krótko o cielęciu i Europie. No i oczywiście o nas, czyli o Polsce.

Zatem ciele. Ciele to stworzonko durne i niedojrzałe, którego jedynym pragnieniem jest przysłowiowa pokora. Pokora dzięki, której ma pełny brzuch i brak trosk o cokolwiek. Jednak ciele, bydlątko sympatyczne, zazwyczaj rośnie i chcąc nie chcąc, o ile nie zmądrzeje, staje się głupią krową. No bo nie można być wiecznie pokornym cielątkiem, tak jak się przygłupawym miłośnikom ludowych mądrości wydaje. Trzeba dorosnąć i przy okazji zmądrzeć.

Wracając zaś do zasad i pieniędzy, o czym zaryczała jedna z ważnych krów unijnego stada. Cielęca metafora pozwala metaforycznie zauważyć, że część Polaków pragnie być cielętami jeszcze przez 20 lat, a pokorę uznała za polską rację stanu. Nie chcą owi Polacy dojrzałości i niezależności od cudzego wymienia. Ideologię pasywności i brak ambicji bycia samodzielnym dźwignęli na piedestał patriotyzmu. A zamiłowanie do ssania niemieckiej i francuskiej krowy jednocześnie, ma dla tej części Polaków powab religijnej ekstazy.

A teraz Europa. Jak się jest głupim cielęciem, trzeba w ramach pokory, łykać każde mleko jakie dają. Unijna europejska krowa domaga się od zcielęciałych Polaków karności i słuchania porykiwań. Tymczasem zgodnie z prawami stada, aby mieć w nim pozycję, po pierwsze trzeba dorosnąć i nauczyć się żyć bez cudzego mleka, czyli kasy. A krowia, sorry europejska, kasa, niebawem się skończy i pokora przestanie dawać profity. I co wtedy zrobią szanowni wyznawcy pokory jako napędu do bycia w Europie pierwszej prędkości.

A kiedy już o prędkościach, to chciałbym się podzielić z Państwem pewną kwestią. Nie wiem jak Wy, ale ja nie chciałbym dla mleka biegać całe życie pokornie za stadem jak głupie ciele, zapatrzony w cudze zadki.

Chciałbym biegać tam gdzie chcę i tak prędko jak mi się podoba. Chciałbym też mieć własne mleko. Bo już tak jakoś mam, że ani francuski, a tym bardziej niemiecki pasteryzowany ordnung mnie jakoś nie nęci.

A pozostając przy cielęco-krowiej metaforze, sądzę, że obce ryczące na nas krowy, trzeba poszczuć psami.

(Visited 65 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz